czwartek, 20 lipca 2017

La Petit Marsellais Malina i Piwonia

Jakiś czas temu dołapałam żele La Petit Marsellais w dwupakach w Biedronce. Jeszcze nigdy ich nie miała więc od razu wpadły mi do koszyka. W między czasie była również promocja na nie w Rossmanie więc i ja się na nie pokusiłam. Swoja drogą ciekawe czy takie promocje mają wpłynąć na poprawę higieny osobistej wśród Polaków.

Na pierwszy rzut poszła Malina i Piwonia. Co sądzę o tych żelach? Czy mam kolejnego ulubieńca?
Dowiecie się w dalszej części posta.



Żel ma kremową konsystencję. Zdecydowanie pachnie nieco chemicznymi piwoniami. Jednak jak dla mnie zdecydowanie przebija zapach malin. Bardzo przyjemny w stosowaniu. Szybko się pieni i niewielka jego ilość wystarcza na umycie całego ciała. Producent deklaruje nawilżenie i odżywienie- nie spodziewałabym się zbyt wiele po żelu pod prysznic. 

Ja jednak zauważyłam, że trzeba go bardzo dobrze spłukiwać, gdyż w przeciwnym wypadku niewielka ilość pozostawiona na skórze mocno ją wysusza. 

Pozostawia na skórze zapach żelu. Nie za długo jednak może się gryźć zapachem jeśli stosujemy zapachowe balsamy do ciała.

W kolejce czeka jeszcze kwiat pomarańczy oraz biała brzoskwinia i nektarynka.

Cena regularna tych żeli to około 9 zl, ale często można je spotkać na promocji. Ja za dwupak w Biedronce płaciłam podobną cenę.
A wg Was na które wersje zapachowe warto zwrócić uwagę ?


poniedziałek, 17 lipca 2017

W czym chowają się nasze kosmetyki ?

Zastanawialiście się kiedyś co oznaczają wszystkie znaczki na opakowaniach naszych kosmetyków?

Znajdziemy informacje o partii, dacie ważności, dacie ważności od otwarcia kosmetyku. Jest tam jeszcze jeden znaczek informujący nas w jakim opakowaniu mieści się nasz ulubiony kosmetyk.
Jakie to ma znaczenie? Uważam, że duże. Wprawdzie dzisiejsze normy są dosyć rygorystyczne i opakowania są badane pod względem interakcji z kosmetykiem, ale może z czystej ciekawości zastanówmy się co nas otacza na co dzień :)


Tak więc poszukajmy tego symbolu i zastanówmy się co on kryje



PET 1-politereftalan etylenu -najczęściej wykorzystywany materiał nie tylko w kosmetykach ale i np wodzie mineralnej. Jest to materiał jednorazowy. Nie wolno go używać ponownie. Może zawierać w sobie pochodne estrogenów. Nalezy pamietać, by takie opakowania trzymać z dala od słońca.

HDPE 2- uznawany za jeden z najbezpieczniejszych plastików, można go wykorzystywać ponownie

PVC-3 - bardzo niepożądany materiał, może wydzielać toksyny

LDPE 4 - uznawany jest za materiał dość bezpieczny, możliwe jest ponowne jego wykorzystanie

PP 5- obok HDPE 2 uznawane są za najbardziej bezpieczne opakowania, dopuszczony do kontaktu z żywnością

PS 6- nie spotkacie go w kontakcie z kosmetykami, oznacza opakowanie styropianowe

OTHER 7- plastiki inne, czyli jakie? Wszystkie. Opakowanie tego kosmetyku jest o tyle niepożądane, że nie mamy pewności z czego jest wykonane. Opakowania te mogą zawierać szkodliwy związek BPA i absolutnie nie mogą być powtórnie wykorzystywane

ALU 41- alumnium, znalazłam w tym opakowanie jeden ze swoich kosmetyków w formie pianki

Czy opakowanie kosmetyku jest zależne od ceny? Czy kosmetyki uznawane za lepsze będą również w lepszych opakowaniach ?
Przejrzałam kosmetyki w mojej łazience, których używam prawie codziennie. I tak







Płyn micelarny Bioderma- jeden z moich ulubionych kosmetyków. Nie należy do najniższej półki cenowej. Opakowanie PET-1- od 30-60 zł w zależności od pojemności.

Bioderma olejek przyspieszający opalanie- PET 1- opakowanie , które należny trzymać zdała od słońca( troche ironia...) cena około 70 zł

dla porównania

Nivea sun moisturising sun spray- opakowanie HDPE2 cena okolo 25 zł

Biotanique -żel krem rozświetlający - cena 12-16 zł. Opakowanie PP 5

Milk Shake Silver Shine Shampoo- Opakowani HDPE 2 cena około 50-60 zł

Kerastase specyfiquue Maska Kojąca dla skóry głowy- Opakowanie PP 5- cena 100-130 zł

Żel pod prysznic La Petit Marseillais- Opakowanie HDPE 2- cena około 9 zł

Eveline termoaktywne serum wyszczuplające- Opakowanie LDPE 4 cena około 12 zł

Organic Shop Peeling do ciała- Opakowanie PP 5, cena około 8 zł

Soraya Body Diet- serum do biustu - Opakowanie OTHER 7 cena około 12 zł

Bielenda żel do mycia twarzy -Opakowanie OTHER 7 cena około 12 zł

Czyli kosmetyk za 130 zł może być w opakowaniu z tego samego tworzywa co kosmetyk za złotych 8 ?

Czy są to realne koszty czy mentalność producenta?

Zachęcam Was do spojrzenia na swoje kosmetyki. Może będzie to kolejna rzecz, która kierować będziemy się w wyborze kosmetyków. Czy nasza rosnąca świadomość może spowodować, że producenci zaczną stosować bezpiecznie dla nas i środowiska opakowania.

piątek, 14 lipca 2017

Yankee Candle Cassis

Uwielbiam owocowe zapachy. Yankee Candle Cassis do takich właśnie należy. Jak go opisuje producent? Jako czarną porzeczkę. A jaki naprawdę jest Cassis?


Dla mnie jest to zapach na początku słodki. Wiele obiecuje... pachnie jak dojrzała słodka porzeczka... jednak tylko przez chwilę. Zapach szybko się ulatnia. Jak dla mnie zaczyna nabierać mydlanych tonów. Dość szybko przestaje czuć zapach nawet mimo siedzenia obok.



A taka byłam go ciekawa i takie miałam w nim nadzieje......

Zapach ten możecie kupić na goodies.pl

wtorek, 11 lipca 2017

Bielenda Kojący Żel Do Mycia Twarzy

Codzienny demakijaż i mycie twarzy do już rutyna. Ale do wyboru produktów do jej mycia już nie podchodzę rutynowo. Mam cerę mieszaną z tendencją do suchej. Są momenty kiedy bywa wrażliwsza, bardziej przesuszona. Zwykle staram się szukać produktów, które skutecznie ją oczyszczą, a przy okazji nie podrażnią.
W moje ręce wpadł żel Bielendy. I chociaż nie pałam wielką miłością do marki postanowiłam go wypróbować.



Bielenda Expert Czystej Skóry Kojący Żel Do Mycia Twarzy



"Kojący żel do mycia twarzy z Kwasem Hialuronowym  i Kompleksem ultra Regenerującym. Delikatnie, ale równocześnie starannie i skutecznie myje i odświeża cerę, dokładnie usuwa zanieczyszczenia i makijaż. Kwas hialuronowy wzbogacony przez Kompleks Ultra Regenerujący gwarantuje głębokie nawilżenie, dzięki czemu skór jest chroniona przed utratą jędrności i elastyczności już w fazie oczyszczania. Preparat jest bezzapachowy. Zapewnia maksymalne bezpieczenstwo, komfort i ukojenie w codziennej pielęgnacji szczególnie delikatnej i cienkiej skóry wrażliwej. Pozwala uniknąc przesuszenia skóry już w fazie demakijażu. Jest delikatny i łagodny dla wrażliwych oczu."




Żel zawarty jest w typowym dla takich kosmetyków opakowaniu. Przezroczysta tuba dokładnie ukazuje ile produktu zostało jeszcze w środku. Żel ma różową barwę i widoczne pęcherzyki

Żel w zasadzie się nie pieni. Bardzo ładnie rozkłada się na buzi i palce suną po niej.  Używałam go również w parze ze szczoteczką elektryczną. Bardzo ładnie domywa makijaż. Po przetarciu wacikiem po demakijażu jest on czysty.

Nie zauważyłam negatywnego wpływu tego żelu na moją skórę. Nie podrażnił jej ani nie przesuszył.
Ma delikatny zapach- nie jest to produkt w pełni bezzapachowy.

Jest dosyć wydajny dzięki gęstej konsystencji.

Nie mogę powiedzieć, że ten żel jest moim ulubiencem, ale myślę, że osobom ze skórą suchą lub wrażliwą podpasuje.


sobota, 8 lipca 2017

Pierre Rene Conturing Powder

Od pewnego czasu głośno o konutrowaniu twarzy. Ja preferuje raczej konturowanie na sucho. Produkty te są zazwyczaj łatwiejsze w pracy, nie wymagają wielkiej wprawy i efekt jest delikatniejszy. Mam bardzo jasną karnacje, a nienawidzę przesadzonego efektu plamy więc wyszukanie odpowiednich odcieni bronzera jest ciężkie. 

A jak się sprawdził Pierre Rene? i co kryje środek tego opakowania.
Zapraszam dalej.






W środku dość konkretnej palety kryje się rozświetlacz, bronzer i produkt do konturowania.




Dla mnie są to kolory, które będą pasować zarówno dla osób o ciepłym jak i zimnym typie urody.

Bronzer w zależności od ilości nałożenia i jego rozblendowania powinien się sprawdzić u osób i z jasną i troszkę ciemniejszą karnacją.

Paleta jest bardzo duża. Mniej więcej wielkości rozłożonej dłoni ( małej, nie męskiej ), wiec ilość produktu starczy na bardzo długo. Pierwszy raz spotkałam się z taką wielkością palety.

Rozświetlacz jest bardzo ładny- delikatny, nic z tandety czy chamskiego brokatu.


Zestaw od Pierre Rene fajnie sprawdza się na codzień, bo nie jest ciężki w użytkowaniu. Bronzery trzeba nakładać na dobrze zmatowioną skórę, żeby nie porobić plam. Ale to się tyczy większości takich produktów.

To zdjęcie producenta, które ma nam pomoc w odpowiednim nałożeniu produktów. Znajduje się ono również na odwrocie opakowania.

Paleta kosztuje 39,99 za pojemnosc 32g. Myślę, że jeśli się tylko z nią polubicie to cena nie jest wygórowana za taką wielkość palety.

Możecie mi polecić jakieś palety do konturowania ?

Dziś w końcu wyjeżdzam na zadłużony tydzień urlopu. Co ja zrobię z tym czasem wolnym? wiem będę robić NIC. Was pozostawiam z kilkoma recenzjami. Pozdrawiam

środa, 5 lipca 2017

Yankee Candle Vanilla Lime

Dziś szybki post o zapachu który ostatnio gościł w moim kominku.


Yankee Candle Vanilla Lime to zapach waniliowo- limonkowy. W woreczku pachniał dość ładnie, więc szybko postanowiłam go odpalić.

Po pokoju bardzo szybko rozchodzi się zapach. Jednak mam wrażenie, że im bliżej kominka stoje tym bardziej czuję limonkę, im dalej tym bardziej wanilie. Wanilia nie jest moim ulubionym zapachem ale w połączeniu z limonką dość mi się podoba. Pachnie jak krem waniliowo- limonkowy. Przy częstym odpalaniu może się znudzić, więc raczej w wersji świecy bym go nie chciała. Ale od tak od czasu do czasu czemu nie.

Zdecydowanie dodatek limonki daje dużo w połączeniu z tą wanilią i mimo mojej niechęci do wanilii polubiliśmy się :)

Wosk możecie kupić w cenie 9 zł na goodies.pl


niedziela, 2 lipca 2017

See See Mineral Night Cream

Dziś pod lupą Krem z minerałami z Morza Martwego do wszystkich typów skóry.


Krem See See ,bo o nim dzisiaj mowa, do jeden z produktów firmy bazujący na minerałach z Morza Martwego.  Zawiera ponadto ekstrakty  z rumianu, granatów i aloe vera, pestek z winogron , słodkich migdałów, trawy cytrynowej i jojoba, masło shea i witaminę E.

Kosmetyki te nie zawierają parabenów, olejów mineralnych i syntetycznych zapachów.



Krem ma konsystencję konkretną, zbitą, nie jest lejący. Zdecydowanie do używania go w ciągu dnia zbyt ciężki. Mam poczucie, że po nałożeniu na skórę pozostawia delikatny film. Zawsze przed położeniem się musiałam odczekać chwilę, aby się wchłonął. Wszak moja poduszka póki co kremów na noc nie potrzebuje ;). Ma bardzo przyjemny zapach zalatujący trawą cytrynową. Czyli coś co lubię zdecydowanie :) Nie klei się i nie pozostawia tłustej warstwy. Nie jest też zbyt ciężki jak dla mnie . Skóra jest dobrze odżywiona i nawilżona po całej nocy. Wydajność tego kremu jest również bardzo przyzwoita:)

Trochę to dziwne jak krem jest  do wszystkich typów skóry. Moja jest mieszana w kierunku suchej, ale nie zaważyłam negatywnego wpływu kremu na tłustsze partie.

Mam jeden problem z tym kremem. Mianowicie jego dostępność. Lista miejsc w których możecie kupić . Kosztuje 49 zł. Jeśli wpadnie Wam w ręce to koniecznie go wypróbujcie.

środa, 28 czerwca 2017

Aqua Pi Body Perfect Composition

Dzisiaj będzie o produkcie do ciała. Pod testy w moje ręce wszedł kolejny produkt od Aqua Pi Cosmetisc Body Perfect Composition Balsam do ciała o działaniu ujędrniającym.



Producent zapewnia głębokie nawilżenie w głębokich partiach skóry oraz działanie ujędrniające. Zalecany jest dla skóry wymagającej intensywnego nawilżenia, dla poprawy jędrnosci, po kąpieli, depilacji i opalaniu oraz w przypadku skóry wrażliwej.

Składniki aktywne zawarte w balsamie to uszlachetniona labolatoryjnie woda,wyciąg z imperata cylindrica, kolagen morski, proteiny jedwabiu.




Dużym atutem balsamu jest aplikacja z pompki. Dzięki temu dostęp powietrza jest ograniczony i poprawia się trwałość kosmetyku. 


Balsam ma bardzo fajną konsystencję- jest lekka a jednocześnie daje poczucie nawilżenia. Szybko się wchłania co jest zdecydowanie na plus. Bardzo chętnie używam go po depilacji, bo daje szybkie poczucie ukojenia skórze. Jest także dość wydajny. 

Balsam kosztuje 119 zł, co zdecydowanie może w pewien sposób odstrzaszać. 

niedziela, 25 czerwca 2017

Calvin Klein Obsession Night

Jak każda kobieta uwielbiam piękne zapachy i dobre perfumy. Zawsze byłam miłośniczką zapachów cięższych, piżmowych. Ale czasem też mam ochotę na coś bardzo delikatnego.

W moje ręce wpadł Calvin Klein Obsession Night i poszybował na listę moich ulubionych zapachów



Głowa:
białe kwiaty, bergamotka, dzięgiel litwor, mandarynka, gorzka pomarańcza

Serce
róża, konwalia, gardenia, jaśmin

Podstawa
wanilia, drzewo sandałowe, kaszmir, fasola Tonka, bursztyn

Kwiatowo- orientalny zapach od razu przypadł mi do gustu. Nie jest bardzo cieżki,choć na początku może się tak wydawać. Jednocześnie jest elegancki. Zdecydowanie wpisuje się w letnie, wieczorne klimaty.
Nie jest zapachem oczywistym. Ma w sobie coś z tajemniczości. Jest to zapach kobiecy, ale nie każdemu przypadnie do gustu.

Jego trwałość przy przyzwoita na ciele czuję je parę godzin , natomiast zdecydowanie dłużej trzymają się ubrań.

Wbrew pozorom nie przeszkadza mi przy upałach, jak to bywa przy cięższych perfumach.

Jestem nimi zauroczona i na pewno nie skończę na tej buteleczce.

czwartek, 22 czerwca 2017

Podopharm Podoflex spray przeciwgrzybiczy do stóp


Dziś coś dla zdrowia naszych stóp :)

Podopharm Med Podoflex przeciwgrzybiczy spray do stóp
Spray do codziennej pielęgnacji przeciwgrzybiczej- czyli zapobiegającej grzybicy. Polecam go wszystkim osobom z nadmiernym poceniem się stóp oraz uprawiającym sport i korzystających ze wspólnych pryszniców, saun czy łaźni.


Spray zawiera składnik Dermo-soft Decalat liquid o działaniu antybakteryjnym. Ponadto zawiera ekstrakt z kasztanowca, nostrzyka białego, hamamelisu i ruszczyka, olejek cytrynowy i lawendowy oraz menthol.

Zdecydowanie bardzo wygodna forma sprayu to duży atut.

Ja zdecydowanie w jego zapachu wyczuwam menthol i lawendę.  Daje momentalne uczucie odświeżenia i przyjemnego chłodu stopom. Można go używać również na rajstopy więc idealnie sprawdzi się dla kobiet chodzących np na obcasach. Bardzo często nasze stopy mocno się pocą w rajstopach czy pończochach. Tego produktu możemy użyć zawsze i wszędzie wystarczy zssunąc butki :)
Używam go zawsze po prysznicu na siłowni, ale też do odświeżenia stóp w upale dni.

Kosztuje około 30 zł i jest bardzo wydajny..

Produkt ten otrzymał nagrodę na najlepszy produkt na targach Uroda 2016 w Gdańsku w kategorii Poodologia


Zajrzyjcie koniecznie do recenzji Kremu do stóp w piance ze spiruliną, o której pisałam tutaj.

Niebawem opiszę Wam również inne produkty marki, gdyż jestem nią absolutnie zachwycona!


wtorek, 20 czerwca 2017

Nowość Mary Kay Paletki cieni do powiek

Do cieni mam wielki sentyment. Oczywiście, moje oczy zwykle idą do konkretnych kolorów ale lubię też zaszaleć. Dziś chciałam Wam pokazać nowości od firmy Mary Kay pastelowe paletki cieni do powiek.




Ten szafir..granat, niebieski ... zwał jak zwał od razumnia zauroczył :) Swoja drogą dziwna kompozycja kolorystyczna z tym fioletem. ;)
Paletka o nazwie Glistening horizon. Posiada dwa cienie matowe i dwa perłowe.


Na tym zdjęciu o dziwo są 4 koloy. Ten delikatny, matowy błękit nie zostawił praktycznie żadnego śladu na skórze. Fiolet jak widać też nie grzeszy pigmentacją. Ale z cieniami matowymi jakoś tak bywa.... Przepiękny szafir niestety mocno traci na pigmentacji przy blenowaniu. No i perłowo, kremowy, szampański- nie wiem jak nazwać ten kolor. Mega rozświeta oko i dodaje niesamowitego błysku. Jest zdecydowanie najmocniej napigmentowany z całej paletki.


Paletka o nazwie SunlightTo zdecydowanie nie moje kolory. Po pierwsze przy moich siwych włosach i zimnym typie urody stawiam raczej na chłodne odcienie.


Piękne rozświetlające kolory. Pigmentacja matów nie powala ale wygląda trochę lepiej :) Miałam okazję robić komuś makijaż tymi cieniami i wyszło całkiem fajnie :) świetnie rozświetlają, ale raczej dla ciepłego typu urody.

To co mi przeszkadza w tych paletkach, że nie mają opakowania. Są one przystosowane do kompaktów magnetycznych. Jak się posiada taką paletkę to luz. Ale za taką cenę oczekiwałabym jednak ładnego opakowania.

Paletki dostępne są w najnowszym katalog. Każda z nich kosztuje 99 zł

sobota, 17 czerwca 2017

Hean Mattense Lipstick Matowa pomadka do ust

Szminki... podobają mi się. Są pięknym wykończeniem makijażu i potrafią wiele zmienić... ale ... kurczaki jakoś walczę ze sobą by regularnie zacząć ich używać. Lubię kolory codzienne, niezobowiązujące, których nie trzeba co chwilę sprawdzać jak wyglądają :)

Kultem są ostatnio pomadki matowe. Całe szczęście- najbardziej na świecie nienawidzę błyszczków, które się kleją, mam całe palce i wszystko w nich.( tak wiem rzuć palenie będzie lepiej)

Swoją szminkę Hean dostałam na spotkaniu blogerek. kolor, który wpadł mi w ręce to Kylie- czyli taki codzienny odcień


Producent zapewnia ze zapewni głęboki, trwały odcień, który utrzymuje się długo na ustach, nie roluje się jest odporna na ścieranie i rozmazywanie.


Bardzo podoba mi się opakowanie tej szminki. Jest matowe jak i sama szminka, a do tego daje odczucie dotykania czegoś aksamitnego. Proste, ładne i eleganckie :).

Co do samej szminki ma ona dość ciężką konsystencję. Jest toporna w nakładaniu i czuć ją zdecydowanie na ustach. Kolor jest faktycznie mocno napigmentowany i kryjący. Wykończenie matowe, tak jak producent zapewniał.


Ładnie prezentuje się na ustach . Będzie pasować zarówno do bardzo delikatnego makijażu jak i do mocnego oka :) Nie jest to typowy mat . Dla mnie wykończenie jest delikatnie satynowe. Nieco klei się na ustach. Ja przy normalnym użytkowaniu mam ją około 2 godzinki.

Ściera się równomiernie.Przez to po czasie nie wyglądamy głupkowato. Faktycznie się nie rozmazuje. Jednak trwałością mnie nie powala.

Kolor jednak bardzo mi pasuje, więc sięgam po nią raz na jakiś czas.

Macie jakieś swoje typy szminkowe tak zwane nie do zdarcia?

czwartek, 15 czerwca 2017

Mesoboost HaC serum do pielęgnacji domowej z kwasem hialuronowym i witaminą C

Pielęgnację przeciwzmarszczkową powinnyśmy rozpocząć zanim pojawią się pierwsze zmarszczki, wtedy te terapie będą najskuteczniejsze. Wszak zasada lepiej zapobiegać niż leczyć bardzo dobrze odnosi się do naszej skóry:) Ja staram się by moja codzienna pielęgnacja przynosiła skórze odpowiednia dawkę nawilżenie.Jest to pierwsza droga do utrzymywania cery w dobrej kondycji. Oczywiście bardzo ważne jest nawadnianie się od środka.

Jak to mówią szewc bez butów chodzi... ale czasem udaje mi się zrobić sobie jakiś zabieg :) 2 razy poddałam się zabiegowi mezoterapii mikro igłowej z preparatami na bazie kwasu hialuronowego. Używam preparatów Mesoboot. Na szczęście firma zapewnia również pielęgnacje domową po tego typu zabiegach. Zachwycona działaniem zabiegów z chęcią sięgnęłam po taki domowy preparat.


Serum to ma podtrzymywać efekty osiągnięte dzięki zabiegom. W swoim składzie zawiera kwas hialuronowy, witaminę C i glukonolakton. Jak wiemy Witamina C działa zarówno rozjaśniająco, ale jest też świetnym antyoksydantem. A to właśnie stosowanie antyoksydantów świetnie zabezpiecza nas przed procesem starzenia. Serum nakładać należy codziennie na noc. Producent zaleca zmycie preparatu po około 20 minutach. Ja zazwyczaj jednak krzątając się wieczorem zapominam zwykle o tym i idę z nim po prostu później spać.


Bardzo istotne jest to, że serum zawarte jest w szczelnie zamkniętym opakowaniu z pompką. Jest przez to sterylne i zachowuje swoją świeżość do samego końca.


Ma żółtawe zabarwienia , bardzo lekką żelowo- płynną konsystencję. Nakładam je codziennie wieczorem na dobrze oczyszczoną skórę twarzy. Serum momentalnie się wchłania pozostawiając na powierzchni delikatna warstwę typową dla kosmetyków na żelowej bazie.

Nie mam jakiś dużych zmarszczek, ale mam dosyć mimiczne czoło dzięki czemu pierwsze zmarszczki i uwydatniona lwia bruzda dość szybko się pojawiła:) I powiem szczerze. NAPRAWDĘ zauważyłam poprawę stanu skóry. Przede wszystkim moja lwia już tak nie straszy ;) Skóra jest nawilżona i rozświetlona. Nie mam przebarwień, więc na ten temat nie mogę się wypowiedzieć.


W ofercie firmy są jeszcze inne preparaty ukierunkowane na dany problem :
Collagen & Elastin
Capilar- na naczynia krwionośne
Arnica & Hialuronic Acid- czyli nowość firmy to stosowanie również na okolice oczu, walcząca z obrzękami.
Pojawił się również preparat na ciało na bazie fosfatydylocholiny- czyli zamiatacza tłuszczu.

Szykuje się właśnie do zabiegów na ciało tym preparatem :) Wszak siłownia siłownia- ale można się trochę wspierać.

W moim odczuciu to naprawdę świetne produkty. Cała marka Mesoboost to takie mercedesy dla skóry. Preparaty dostępne są gabinetach kosmetycznych. Mam nadzieję, że kiedyś uda się Wam je wypróbować. :)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Tołpa odżywczy koncentrat wygładzajacy do rąk

Kremy do rąk to produkty,które zużywam zdecydowanie w dużej ilości. Non stop myje i dezynfekuje ręce,co nie wpływa na nie najlepiej. 



Tołpe zawsze bardzo lubiłam. Recenzje innych produktów możecie przeczytać również na moim blogu w zakładce Tołpa. Wrzuciłam więc ten krem do torebki i tak ze mną jest od jakiegoś czasu.

Jak na kremy tołpy przystało konsystencja jest dosyć lekka ,ale treściwa. Aktywne składniki roślinne użyte w tym kremie to miód, czarna porzeczka i masło shea.  Na codzień do samochodu czy pracy krem nadaje się idealnie. Dość szybko się wchłania i nie ma problemu z pozostająca tłusta warstwa. 


Daje bardzo szybciej użyciu  ulgi spierzchniętym i  ściągniętym dłoniom. Na noc jednak lubię bardziej odżywcze kremy. Kiedy już kładę się spać i nie mam zamiaru nic robić wtedy obficie smaruję ręce cięższymi preparatami.
Krem nie posiada silikonów ,alergenów i sztucznych barwników.

W ogóle mam wrażenie że ostatnio kondycja moich dłoni się pogorszyła. Są momenty że na prawdę odczuwam przesuszenie. Może polecicie mi jakiś bardzo odżywczy krem do rąk?

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Milk Shake Silver Shine Szampon

Oj zaniedbałam bloga bardzo. Ale zawirowania były niezłe. Znów przestawiłam swoje życie o 180 stopni. Zostałam singielką :) Wzięłam się parę miesięcy temu za siebie dość konkretnie. I doszłam do wniosku, że tylko ja mogę pokierować moim życiem tak abym była szczęśliwa. I jeśli coś w życiu nie jest tak jakbym chciała to czas to zmienić. Więc jak zwykle szybka decyzja o zmianie mojego życia i jestem dzisiaj w innym punkcie niż byłam... Będzie chwilami masakra - wiem o tym, ale po każdej burzy przychodzi słońce więc czekam na nie :) Dorobiłam się również swojego pierwszego autka . Małej żabci- ale co swoje to swoje. Dochodzę do wniosku, że mam chyba francowaty charakter, ale jak już ktoś ze mną wytrzyma to jestem dobra :) Problem, że ciężko by ktoś ze mną wytrzymał.

Ale dość prywaty przychodzę dzisiaj do Was z absolutnym hitem i moim odkryciem ostatnich miesięcy. Szamponem, który pokochałam i chyba już nie umiem bez niego żyć :)
W moim ostatnim wpisie(tak wiem, sto lat temu) pisałam Wam o Odżywce w piance Milk Shake Silver Shine. Dziś przyszedł czas na kolegę do pary mianowicie Szampon Milk Shake Silver Shiine.



Odkąd na niego trafiłam stał się moim absolutnym mast have codziennej pielęgnacji. Uwielbiam swoje blond włosy ( a zarzekałam się, że nigdy tego nie zrobię). Jedyne czego nienawidzę to jak blond zaczyna żółknąc. Włosy myję przeważnie codziennie. Dlatego ważne dla mnie, by szampon spełniał moje oczekiwania. No i chronił kolor. Mój oulubiony kolor, który ostatnio noszę to srebrny, szary ocień blondu. A co..kiedyś siwe będę zakrywać, teraz mogę je sobie robić specjalnie.


Cudowne zdjęcie ukazujące moją mordeczkę, ale do rzeczy. Szukam więc szamponu, który utrzymywał będzie srebrzysty kolor włosów. Szampony te są zazwyczaj fioletowe, aby na zasadzie korekty przeciwstawnymi kolorami wybijać żółte tony. Milke Shake Silver Shine również do nich należy. Przetestowałam wcześniej inne szampony głownię Loreal silver i Loreal Shine Blond. Miałam z nimi jednak problem. Nie mogłam ich dobrze wypłukać i miałam często uczucie niedomytych włosów.


Milk Shake także należy do szamponów o fioletowym zabarwieniu. Jest jednak o niebo inny od poprzedników. Po pierwsze przepięknie pachnie jagodami zresztą jak jego siostra odżywka. Zawiera ekstrakt z organicznych jagód i proteiny mleka .Nie mam żadnego problemu z wypłukaniem tego szamponu. Zawiera delikatniejsze składniki myjące co jest dla mnie ważne przy codziennym myciu i sporadycznych problemach z przesuszaniem się skóry głowy. Notabene jeśli macie problemy ze skórą głowy polecam  maskę nawilżającą skórę głowy od Kerastase.
Cudownie utrzymuje chłodny odcień blondu. Można go zostawić również na chwilę na włosach. Szampon lekko koloryzuje wybijając żółte tony. Wg mnie jest rewelacyjny ! Utrzymuje moje włosy w zimnym odcieniu aż do kolejnego farbowania, a zazwyczaj robię to co dwa miesiące.
Może lekko koloryzować ręce jeśli macie przesuszone dłonie. I to jest chyba jedyny minus jaki znalazłam.
Jest bardzo wydajny. Nabieramy go bardzo mało. Wystarcza mi na praktycznie codzienne mycie na okres 4-5 miesięcy.


Jeśli macie krótkie albo niezbyt zniszczone włosy to w parze z odżywką w piance sprawdza się rewelacyjnie! Przy bardzo popalonych włosach pianka może być za słaba.

Pojemność 300 ml. Dostepny w salonach fryzjerskich . Ale w internecie też bez problemu go kupicie :) Ceny wahają się od 40-60 zł.Szczerze polecam wszystkim blondynom nienawidzącym żółtych tonów.

sobota, 29 kwietnia 2017

Milk Shake Silver Shine odżywka do włosów blond i siwych

Ehhh... przeleciał miesiąc nawet nie wiem kiedy... znów mnie nie było . Dużo się pozmieniało, dużo podziało u mnie w życiu prywatnym i zawodowym. Ale złapałam zakręt i dziś przychodzę do Was z recenzją produktu, który gości ze mną już jakiś czas.

Blondyną stałam się rok temu, a zarzekałam się, że nigdy się na to nie zdecyduję. A teraz nie wyobrażam sobie wrócić do ciemnych włosów. Ale blond jest jak mercedes na głowie. Nie umyjesz byle czym. Największą zmorą blondynek jest zółknięcie koloru. Nienawidzę jak zaczynam zmieniać się w kurczaka. Do tej pory używałam raz na jakiś czas szamponów typu silver, i odzywki w formie sprayu lub maski Kerastase do skóry głowy i włosów, o której pisałam Wam tutaj.

Trafiłam jednak na tą idealną. Cudownie pachnącą jagodami odżywkę do włosów w formie pianki,

Milk Shake Silver Shine gościem dzisiejszej recenzji.


Przy krótkich, blond włosach odzywka musi być lekka, ale też chronić kolor. Dlugo szukałam czegoś co sprosta moim oczekiwaniom. Ostatnio mój kolor blondu jest zimny, srebrzysty niczym siwy :)


Pianka ma delikatnie fioletowy kolor, jak większość produktów do włosów zapobiegajacych żółknięciu. Ma przepiękny zapach jagód..... Owocowy utrzymujący się na włosach, ale nie nachalny.


Wygodny aplikator do tworzenia pianek. Uważajcie na dzieci! Ta pianka wygląda i pachnie jak deser.

Odżywka jest świetna, natychmiast zmiękcza włosy ułatwiając rozczesywanie a do tego dzięki lekkiej konsystencji nie obciąża włosów. JEst absolutnym numerem jeden na mojej liscie zakupowej produktów do włosów. Ale przed nią jest jeszcze szampon z tej samej serii, o którym napiszę Wam następnym razem.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...